Wspomnienia z Fuerteventury – czyli soczewica w roli głównej (potrawka z soczewicy)

Zdjęcie zapożyczone z mężowego bloga

Na przełomie sierpnia i września z M byliśmy na Wyspach Kanaryjskich, a dokładnie na Fuerteventurze. Okazja była – a jakże – w końcu podróż poślubną ma się tylko raz 😉 Jednym słowem – zaszaleliśmy. Oferta była przednia – wyspa cudowna, atmosfera cud miód, a kuchnia – mniammm… Tak też zasmakowaliśmy w tamtejszych smakach i z utęsknieniem wspominamy posiłki serwowane w naszym hotelu;) Jeśli macie ochotę pooglądać trochę świetnych zdjęć i krótki opis wyjazdu zapraszam tutaj , tu i tu.

Wracając już do dzisiejszego wpisu – dużo dań w hotelowej restauracji robiono na bazie  soczewicy i ciecierzycy. Jako, że wcześniej jedyny, niekoniecznie udany kontakt z soczewicą miałam jakieś 4 lata temu w Bułgarii, to tym razem z dozą ostrożności próbowałam…próbowałam i się zachwyciłam. Ostatnio eksperymentuję więc w swojej kuchni z soczewicą. Efekt jest oto taki:

Porcja dla 4 osób:

  • soczewica brązowa (ok. 150 g)
  • 250 g fileta z indyka
  • 50 g chorizo (jeśli takowego nie posiadacie można użyć kindziuka lub po prostu dowolnej kiełbasy – smak będzie oczywiście inny, ale sama dane to robiłam 2 razy, raz ze zwykłą kiełbasą wiejską – i smak był jak dla mnie świetny ;))
  • 1 papryka żółta
  • 4 pieczarki
  • 1 młoda cukinia
  • 1/4 małego selera
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 szkl. bulionu drobiowego
  • 1,5 szkl. sosu pomidorowego
  • pieprz i sól do smaku
  • chilli (1/2 łyżeczki)
  • papryczka pepperoni (jeśli ktoś lubi bardziej ostre)
  • kilka ziarenek kolendry
  • 1 liść laurowy
  • 1/2 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka cukru
  • sos sojowy
  • oliwa z oliwek

Na oliwie z oliwek podsmażamy cebulkę, czosnek, dodajemy indyka i chorizo pokrojone w kostkę. Paprykę kroimy w kostkę, resztę warzyw trzemy na grubej tarce. Soczewicę przed dodaniem zalałam wrzątkiem i zostawiłam na 30 min. – potem przełożyłam na sitko żeby woda odciekła. Warzywa i soczewicę dorzucamy do mięsa, dodajemy kolendrę, liść laurowy. Zalewamy bulionem i sosem pomidorowym. Dusimy – ok. 40 min. – aż soczewica będzie miękka. Doprawiamy.

Tak naprawdę do tego dania można dorzucić warzywa jakie tylko zechcemy. Wyobraźnia kulinarna pozwala w tym daniu na dużo zabawy.

W związku z tym, że ostatnio wprowadzam znowu w życie akcję „wzmacniamy kondycję i chudniemy” postaram się wrzucać na bloga mniej kaloryczne potrawy ;). Co prawda dieta w towarzystwie M, który zielonemu w kuchni mówi nie jest dosyć dużym wyzwaniem, ale przynajmniej na siłownię jak najbardziej chętnie ze mną uczęszcza.

Dzisiaj danie troszkę kalorii miało, ale jeśli zrobimy je tylko na bazie piersi z indyka/kurczaka wartość kaloryczna będzie mniejsza. Soczewica – bogata w białko, witaminy, błonnik – na pewno będzie sprzyjać naszej diecie. Zawiera także dość dużą dawkę żelaza – powinna więc stanowić istotny składnik w diecie wegetariańskiej. Pamiętajcie, że soczewica brązowa gotuje się najdłużej i jest najtwardsza, świetnie nada się do sałatek, ponieważ nie będzie się rozpadać.

Reklamy

5 responses to “Wspomnienia z Fuerteventury – czyli soczewica w roli głównej (potrawka z soczewicy)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s